logo CFT   Centrum Fizyki Teoretycznej PAN english version
strona główna
pracownicy
badania naukowe
działalność
edukacyjna
publikacje
seminarium CFT
seminarium BEC
konferencje
biblioteka
dla prasy
media o nas
jak tu dotrzeć?
odsyłacze
zdjęcia
WebMail
O tym, że jednak można wierzyć naukowcom

felieton profesora Łukasza Turskiego

Dziwna rzecz wydarzyła się w mojej dyscyplinie nauki. Przyzwyczailiśmy się, że generalne sprzątanie robi się z okazji Wielkanocy. W tym roku fizycy postanowili 'wysprzątać swój dom' przed Bożym Narodzeniem. Kilka tygodni temu mówiłem Państwu, jak zakończyła się przykra dla nas wszystkich sprawa z oszustwem naukowym dwóch znanych fizyków pracujących w laboratoriach znanej firmy, a dziś chciałbym powiedzieć o kolejnym niezbyt miłym wydarzeniu.

Od kilku tygodni, na łamach bardzo poczytnych czasopism, nie tylko naukowych, można przeczytać o sprawie braci Bogdanowów. Dwaj bracia - Igor i Grisza Bogdanow - jak sami twierdzą - potomkowie wielkiej arystokratycznej rodziny rosyjskiej, urodzeni na początku lat pięćdziesiątych we Francji, rozpoczęli swoją karierę od ukończenia bardzo dobrych francuskich szkół. Zajmowali się matematyką, a potem w latach osiemdziesiątych prowadzili w telewizji francuskiej program popularnonaukowy. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że obronili prace doktorskie i je opublikowali. I nagle okazało się, że te prace doktorskie - zresztą obronione na bardzo prowincjonalnych uczelniach we Francji - to jest naukowy bełkot. Nie niosą ze sobą żadnej wartości naukowej. Co gorsza, prace te ukazały się w istniejących i znanych czasopismach naukowych . Jedno z nich było kiedyś bardzo znane, potem podupadło i kilka miesięcy temu na jego czele stanął nowy redaktor naczelny.

Kiedy wydało się, że prace braci Bogdanowów nie mają żadnej wartości naukowej, zaczęto dochodzić, dlaczego w ogóle się ukazały i czy przypadkiem dyscyplina nauki, w której te prace powstały (czyli ezoteryczny dział fizyki teoretycznej, zwany teorią strun, który jest pełen buńczucznych zapewnień o tym, że naukowcy potrafią powiedzieć, co się działo we Wszechświecie przez Wielkim Wybuchem), nie jest w całości oparta na tego rodzaju semantycznych konstrukcjach, a nie na faktach lub porządnej matematycznej teorii.

Dlaczego o tym mówię? Mówię dlatego, że to bardzo smutne, że coś takiego mogło się zdarzyć w tak twardej nauce, jaką jest fizyka. Jednocześnie w tejże nauce hochsztaplerstwo długo się nie utrzyma. W tej chwili wszystkie prace, podobne do prac panów Bogdanowów, są masowo sprawdzane przez ludzi, którzy nie brali udziału w tego rodzaju działalności naukowej i którzy są w stanie je sprawdzić. W tej dyscyplinie nauki następuje odsiewanie ziarna od plew. No i lecą głowy uczone. W środowisku naukowym udowodnienie tego typu hochsztaplerstwa naukowego to wyrok śmierci. Tacy ludzie znikną z fakultetów fizyki na całym świecie. Być może, wrócą do swojej oryginalnej pracy w telewizji. Ale nikt nie będzie się przejmował faktem, że nie będą mogli dalej pobierać bardzo dobrych unijnych pensji profesorskich. I sprawa zostaje szybko i ostro załatwiona.

Ale tak nie dzieje się w innych dziedzinach nauki. Mówię o tym, żeby przypomnieć Państwu, że podstawowe kryterium - kryterium prawdy, bez którego nie może istnieć żadna nauka - działa i można je implementować. Trzeba mówić o nim publicznie, ponieważ tylko jeżeli będziemy jasno i uparcie mówić, że oszustwa się zdarzają, ale że potrafimy się przed nimi obronić, że potrafimy je wyplenić i oszustów wyrzucić na margines życia intelektualnego, tylko wtedy społeczeństwo może nam, naukowcom, wierzyć, że to, co robimy, robimy dla dobra społeczeństwa, i że można nam ufać. Jeżeli nie będzie można nam wierzyć, wtedy cały gmach nauki zostanie zżarty przez korniki i z hukiem, i z trzaskiem się zawali, grzebiąc pod gruzami całą naszą cywilizację.

powrót

Webmaster: Rafal Opiela